Obudziłam się cała roztrzęsiona. Dobrze wiedziałam co mnie czeka. Zamiast jak co tydzień udać się na ósmą do szkoły czekała mnie wizyta u szkolnego psychologa. Fakt faktem nie pierwszy raz szłam do jakiegokolwiek psychologa....Nie tam samej wizyty się nie bałam bo już do nich przywykłam... Tym razem bałam się tematu tej rozmowy. Zwykle w gabinecie siedzi się twarzą w twarz z lekarzem, a tym razem miał iść ze mną jeszcze Artur. Wczoraj po lekcjach poszłam do mojej nauczycielki od matematyki Pani Basi aby z nią trochę o tym pogadać. Ona jak zwykle poprawiła mi humor i dodała otuchy. Sam Jej uśmiech sprawiał, że od razu człowiekowi wracały chęci do życia....
A może zacznę od początku... Nazywam się Vivienns, ale i tak wszyscy do mnie Viv albo Vivi wołają. Jest czerwiec i właśnie kończę drugą klasę gimnazjum. Mieszkam w Polsce od roku, wcześniej mieszkałam trzy lata w Szwecji, a jeszcze wcześniej pięć we Włoszech. Jak byłam mała wychowywałam się w Anglii. Podsumowując umiem dogadać się po angielsku, szwedzku, włosku i po polsku. Teraz dla siebie uczę się francuskiego. Rodzice mówią że może mi się to może przydać, bo gdzieś za trzy, cztery lata mamy się tam przeprowadzić. Właśnie z powodu częstych przeprowadzek i zapracowania rodziców chodziłam do psychologa. Jestem jedynaczką, a moi rodzice wiecznie pracuj...Uwierzcie mi samej w takim okropnie dużym domu jest po prostu NUDNO. Poprzez częste wyjazdy nie potrawie znaleźć sobie prawdziwych przyjaciół, w sumie to ja mam podwójną trudność...Moje częste przenoszenie i bardzo bogaci rodzice nie sprzyjają w znajdowaniu prawdziwych znajomości...A już nie mówię o związkach. Chodź zdarzają się wyjątki jak tu w Polsce, ale o tym może opowiem innym razem. Wracają do moich rodziców mama jest dziennikarką i może pracować w jakim kraju chce, a tata jest szefem dużej firmy reklamowej. Nigdy bardziej nie zajmowałam się ich pracą toteż nie mogę o tym za dużo powiedzieć. Moja ciocia mieszka w Grecji a reszta rodziny w Anglii. najlepsze kontakty i tak chyba utrzymuje z moją panią psycholog. W 'polskiej' szkole jest świetna atmosfera. Bardzo mi się tu podoba i chce tu zostać jak najdłużej. Nawet jak wyjadę jak dorosnę to tu wrócę. Po prostu zakochałam się w Warszawie, w polskich górach i w Gdańsku. Do równoległej klasy chodzi chyba moja największa miłość - Artur. Jeny dla tego chłopaka kompletnie głowę straciłam... Za każdym razem tonę w jego zielonych oczach i gubię się w jego słowach. Spotykamy się już jakiś trzeci miesiąc. O tym chyba jednak rozpiszę się innym razem. Jego wychowawcą oczywiście jest p.Basia. Dużo się ostatnio dzieje. Jeszcze ta dzisiejsza wizyta... Eh no to ja muszę się ubrać.
_______________________________________
No hej:) Jeżeli dotarłeś do tego momentu to gratuluje *.*
Jak Wam się podoba moje opowiadanie? Mam nadzieje, że nie jest tak tragicznie jak mi się wydaje. Wiem, wiem krótko, ale jak na pierwszy raz starczy. Nie chce całej weny wykorzystać. Jak już przeczytałeś to podziel się opinią tu w komentarzu albo u mnie na asku ;3 http://ask.fm/Taknazawsze
Jak się podoba możecie polecić znajomym a moje serce będzie się radować :)